Więcej wegańskiego… odchudzania I

Bo wbrew pozorom weganizm nie zawsze oznacza chudość – część I: gotowe diety.

Nie będę podawała żadnych konkretnych rozwiązań z dwóch prostych powodów: żaden ze mnie autorytet i nie o tym ma być ten post. W dużym skrócie jest to (w sumie jak poprzednie wpisy) przewodnik po wegańskich możliwościach, produktach i źródłach informacji.

Diety i książki

Większość opracowanych diet, które królują na półkach księgarni i forach internetowych, opiera się w dużej mierze o produkty pochodzenia zwierzęcego. O bzdurkach w stylu wysokotłuszczowej diety Kwaśniewskiego i wysokobiałkowej Atkinsa nawet nie będę pisała, ale jak się domyślacie nawet te „rozsądniejsze” programy odchudzania pełne są kurczaka, jaj i białego sera (sic!). Choć i te diety da się zweganizować, o czym świadczy chociażby wpis na stronie atkins.com, zachęcający wegan do podjęcia atkinsowego wyzwania.

O tym, dlaczego większość tych diet nie ma sensu przeczytacie np. na stronie Vegan Workout i Sci-Fit.

Ambitnie do tematu podeszła prowadząca bloga Weg-Anka Ania: postanowiła dostosować zalecenia diety Montignaca do odżywiania wegańskiego. W książce, na której swój eksperyment opiera Ania, rozdział o wegetarianach również (przeczytasz o tym o tutaj). Jak wypadło podsumowanie? Minus 4-5 kg i zbiór przepisów, które można wykorzystać, stosując zmodyfikowaną dietę, opartą na głównych założeniach Montignaca. Na Puszce znajdują się trzy przepisy opisane jako odpowiednie dla metody Montignaca, w tym pysznie brzmiąca zupa krem z kalafiora z pieczarkami i soczewicą.

Ci, którzy nie chcą lub nie potrafią kombinować z dietami, mają utrudnione zadanie. Publikacji ułożonych dla roślinożerców jest w ogóle niewiele, a po polsku zaledwie jedna – 28 dni do zdrowia, wydawnictwa Galaktyka. W oryginale Engine 2 diet Esselstyna opisuja czterotygodniowy program oparty na diecie wegańskiej i ćwiczeniach, który ma pomóc zrzucić kilogramy i obniżyć poziom złego cholesterolu. O diecie Esselstyna możecie poczytać również na jego stronie (ang.): engine2diet.com.

Po polsku ukazała się także Skinny Bitch, która przedstawia dietę roślinną jako najlepszy (w dodatku dość prosty) sposób na schudnięcie. Przez wiele osób książka uważana jest za obowiązkową lekturę, zwłaszcza ze względu na cięty język autorek. W naszym kraju wydana przez Sensus książka otrzymała tytuł „Wegańska bogini” oraz dziwne zastrzeżenia wydawcy na temat weganizmu. W oryginale książka doczekała się kolejnych części, m.in. Skinny Bastard (czyli wersja dla panów) i Skinny Bitch Bun in the Oven (czyli wersja dla pań w ciąży).

Wbrew pozorom nawet z książek angielskich wybór publikacji wegańskich w wersji light nie jest aż tak duży, choć rynek jest większy. Godna polecenia jest np. książka Isy Chandry Moskovitz Appetite for reduction, w której popularne dania (nawet krążki cebulowe) zostały przedstawione w wersji mniej kalorycznej. Więcej w sumie nie znam.

Znacie jakieś inne tytuły, adresy stron lub blogów? Podzielcie się info :)