Aktualności, Baza wiedzy, Słowo na dziś, Społecznie

Weganizm jest dla ludzi: oddychasz tym, co jesz

No dobra, może trochę mało naukowy tytuł (chociaż kto nie chciałby oddychać ziemniaczkami i herbatą?!), ale jednak istnieje związek pomiędzy tym, co znajduje się na naszych talerzach, a jakością powietrza, którym oddychamy. Tym wpisem rozpoczynam cykl Weganizm jest dla ludzi.

Choć przeszłam na weganizm ze względu na zwierzęta (jak pewnie większość czytających to osób), bardzo ważnym aspektem diety roślinnej jest dla mnie „ludzka” jej strona – wpływ na jakość życia całego społeczeństwa. O ile kwestie zdrowotne to problem indywidualny, konsekwencje związane ze zmianami klimatycznymi i lokalnym zanieczyszczeniem powietrza, wody i ziemi odczuwamy wszyscy.

Oczywiście największy wpływ na degradację środowiska ma przemysł i polityka. Najważniejsze jest więc wywieranie wpływu na organy decyzyjne, głosowanie na polityków, którzy zadbają o przyszłość naszej planety, wspieranie firm, które szanują przyrodę. Nie ma jednak co się łudzić – nasze wybory żywieniowe także przekładają się na jakość środowiska, w którym żyjemy, w tym na jakość powietrza.

 

Im zimniej, tym częściej słyszymy o smogu i pyłach w powietrzu. W tym kontekście porusza się zazwyczaj dwa powody: samochody i palenie w piecach. Skutek i przyczyna są tu łatwe do powiązania, a bezpośredni wpływ na jakość tego, czym oddychamy, jest prosty do powstrzymania. Jednak patrząc szerzej, dostrzeżemy również inne czynniki związane z pogarszającą się jakością powietrza. Jednym z nich jest spożywanie produktów odzwierzęcych, a raczej – cofnijmy się o krok – hodowla zwierząt na skalę przemysłową.

Więcej mięsa to mniej drzew. Mniej drzew to mniej naturalnych filtrów

Postępująca deforestacja odpowiada za 20% światowej emisji CO2, a rolnictwo – zwłaszcza hodowla zwierząt – odpowiada za większość wylesiania. Ponad 90% wycinki w Amazonii to wylesianie pod hodowlę.

I nie chodzi tylko o tak głośno krytykowany olej palmowy. Wycinki drzew potrzebne są pod wiele upraw, z których także weganie korzystają. Jednak do największego zużycia terenów prowadzi pozyskiwanie produktów odzwierzęcych: wylesiane są obszary potrzebne zarówno zajmowane przez same zwierzęta jak i pod uprawę paszy dla nich. Dochodzi tu także jeszcze jeden krok związany z transportem. Zamiast drogi pole-przetworzenie-sklep-talerz mam pole-przetworzenie-hodowla zwierząt-ubój-przetworzenie-sklep-talerz.

Pamiętajcie, że to nie dzieje się tylko w dalekiej Amazonii i gdzieś w krainie orangutanów. Hodowla przemysłowa pozbawia nas terenów zielonych także u nas, w Polsce.

 

Przeczytaj też Dieta a klimat: 15 tysięcy naukowców z całego świata nie może się mylić!
na blogu Roślinniejemy >>

 

Chów przemysłowy naprawdę śmierdzi

Dekadę temu Viva miała kampanię „Chów przemysłowy śmierdzi” (tutaj>> możecie zobaczyć relację z jednego z happeningów – ta świnka z kulą u nogi to ja :p). Dosłowny smród związany z hodowlą zwierząt na dużą skalę to problem, o którym nieczęsto się mówi.

Podobnie jak hodowla tzw. zwierząt futerkowych, chów przemysłowy na mięso ma bezpośredni wpływ na jakość życia okolicznych mieszkańców. I nie jest to wymysł mieszczuchów, którzy wpadają na wieś raz na rok. Sami mieszkańcy wsi nie chcą ferm przemysłowych! Nie ma się im co dziwić. Odchody zwierząt, resztki zwłok (w przypadku ubojni), leki dodawane do pasz – to wszystko , że w okolicy hodowli unoszą się niebezpieczne dla zdrowia ludzi stężenia amoniaku i siarkowodoru! Amerykańska agencja CDC (Centers for Disease Control and Prevention) ostrzegła, że dzieci dorastające w pobliżu hodowli przemysłowych są bardziej narażone na przewlekłe choroby dróg oddechowych, takie jak astma czy przewlekłe zapalenie oskrzeli.

Ograniczając liczbę hodowli przemysłowych, dbamy nie tylko o zwierzęta, ale i o przyszłe pokolenia

 

Więcej o futrze: raport Drapieżny biznes – konsekwencje hodowli norek w Polsce dla ludzi, zwierząt i środowiska pobierzesz na stronie Otwartych Klatek tutaj >>

 

Jak się chronić?

Poprawa jakości powietrza trwa i nasze indywidualne działania nie przyniosą rezultatów tak szybko, jak byśmy chcieli. Dlatego ważna jest ochrona przed tym, co tu i teraz dzieje się w naszych miastach.

Wiecie jak jest – chory lub martwy weganin to żaden pożytek dla zwierząt. Dbajcie więc o swoje zdrowie, monitorujcie poziom zanieczyszczenia powietrza w swojej okolicy i starajcie się wdychać jak najmniej świństw.

Na zewnątrz, zwłaszcza jeśli mimo przekroczonych norm biegacie, jeździcie na rowerze lub po prostu spacerujecie, przyda się maska antysmogowa. Na rynku wybór jest ogromny, maski dostosowane są do wielkości głowy (koniecznie pamiętajcie o tym, kupując maskę dla dziecka! Zbyt duża nie spełni swojej funkcji), aktywności, są dostępne w różnych kolorach – każdy znajdzie coś dla siebie.

Sama w domu korzystam z oczyszczacza powietrza Xiaomi. W mieszkaniu raczej nikt masek nie nosi, a nawet mimo zamkniętych okien mikrosyfy dostają się do środka. Dodatkowo oczyszczacz chroni także zwierzęta, które mieszkają z Wami. Relacja cena/wydajność/jakość jest naprawdę niezła, a koszt urządzenia rozłożony na raty to wydatek rzędu jednego obiadu na mieście miesięcznie. Dla zdrowia chyba warto?

 

Dajcie znać, co sądzicie o temacie. Chcecie więcej na tematy ekologiczno-społeczne?