Mleko sojowe czy napój?

Spór o składy to stały punkt komentarzy pod zdjęciami wegańskich produktów. Wiele emocji budzą mleka roślinne. No właśnie – mleka czy napoje? Czym różni się napój sojowy od mleka sojowego?

 Niczym.

Wikipedia podpowiada, że mleko to „wydzielina gruczołu mlekowego samic ssaków pojawiająca się w okresie laktacji”. W dodatku tylko o mleku krowy można mówić po prostu mleko, bez dodania, od jakiego zwierzęcia pochodzi.

Ramy prawne stosowania słowa „mleko” dokładnie określają przepisy z rozporządzenia Rady (EWG) nr 1898/87 „w sprawie ochrony oznaczeń stosowanych w obrocie mlekiem i przetworami mlecznymi mają na celu ochronę konsumenta oraz stworzenie niezakłócających konkurencji warunków dla przetworów mlecznych i produktów konkurujących z nimi w zakresie nazw produktów, etykietowania i reklamy”.

A więc zgodnie z prawem nie istnieje coś takiego jak mleko sojowe.

Z tego samego powodu mamy na rynku „roślinne alternatywy dla jogurtów” i „vege plastry”. Jednak zwyczajowe nazwy są wciąż popu. Mleko ryżowe brzmi to zdecydowanie lepiej niż białawy napój pozyskiwany z ziaren ryżu.

Wiele osób tworzy niestety teorie wokół tego semantycznego rozdwojenia i rozprzestrzenia nieprawdziwe informacje na temat powiązania słów napój i mleko na przykład z procentową zawartością poszczególnych składników.

Mleko sojowe nie może się składać w 90% z soi, jak próbują twierdzić. 100 % soi to same ziarna. Łatwo to zrozumieć na przykładzie herbaty: stuprocentowa herbata to po prostu susz, zaparzona będzie się składała w większości z wody.