Aktualności, Aktywizm, Czas wolny, materiały, Słowo na dziś, Społecznie

Hashtagi w służbie #weganizmu

Jak media społecznościowe wpływają na wzrost świadomości na tematu weganizmu – przemyślenia hashtagowe.

Nie zrozumcie mnie źle – nie znoszę hashtagów na Facebooku. Rozumiem, że sprawdzają się na Instagramie (nie korzystam), Pintereście (korzystam i # bardzo pomagają w przeglądaniu bezkresu wszystkiego), na FB nie jestem do nich przekonana. Ale prawda jest taka, że skoro je wprowadzono i ludzie z nich korzystają, to uciekanie od tego jest w pewnym stopniu wykluczające – czy to dla fanpejdża, czy to dla grupy (np. wegan).

Moja propozycja? Używajmy oznaczeń takich jak #wegańskie #weganizm #więcejwegańskich #nietestowane – to pomoże nam się szybciej komunikować. Prowadząc WW, nie zawsze mam czas szukać czegoś, co Was zainteresuje. Czasem coś podeślecie, czasem na coś wpadnę, ale pewnie wiele super info zwyczajnie przegapiam. Jeśli prowadzicie bloga i macie zdjęcie lub wpis o jakimś fajnym produkcie, oznaczcie #więcejwegańskich – będzie mi łatwiej, a dla Was to promocja bloga. Dlaczego?

Kliknięcie oznaczenia przekierowanie do listy postów oznaczonych w ostatnim czasie tym samym tagiem. To znaczy, że jeśli ktoś kliknie pod cudzym zdjęciem np. #wegański, a Ty masz oznaczony w te sposób wpis, to ktoś trafi na Twój profil/fanpejdż.

Jak to wygląda w praktyce:
hash

hash2

Jak widzicie, kliknięcie #aplikacje przy wpisie WW może Wam pokazać chociażby ten wpis bioKuriera. Z kolei na wpis WW mogą trafić osoby, które wcześniej szukały przepisu z kurkumą. Proste? Proste 🙂

Nie namawiam Was do tagowania wszystkiego jak leci, ale jeśli przy okazji tagowania np. #oreo dorzucicie opis „to jest #wegańskie”, to nie zaszkodzi 😉